wtorek, 5 października 2010

Małe kopiuj-wklej dla aktywnych kuturalnie

7 października (czwartek) godz. 17.00, Kamienica Naujacka MOK, ul. Dąbrowszczaków 3

Pierwsze po wakacjach spotkanie Klubu Literackiego Młodych

Klub prowadzony od 1986 roku przez Iwonę Łazicką-Pawlak zrzesza literacko uzdolnioną młodzież z Olsztyna i okolic. Powstał spontanicznie po kolejnej z edycji Konkursu Poetyckiego dla Młodzieży Szkół Ponadpodstawowych. Głównym celem była i jest integracja młodzieży zainteresowanej literaturą oraz doskonalenie warsztatu literackiego. Spotkania warsztatowe odbywają się raz w tygodniu – we czwartki, a rozmowy o literaturze, praca nad własnymi tekstami przynoszą wymierne efekty. Potrzeba zapisania dorobku twórczego młodych poetów dosłownie „zaowocowała” w 1996 r. wydawniczą serią debiutów pn. "Owocarnia". Autorami są młodzi ludzie związani
z Klubem. Seria debiutów pomyślana jest jako poetycka „dokumentacja" dokonań twórców najmłodszego pokolenia, bowiem wiersze szesnasto- czy siedemnastoletnich poetów powstawały w okresie wcześniejszym, gdy ich autorzy mieli lat czternaście czy piętnaście. Trudno więc mówić o zamierzonej, jednolitej twórczo prezentacji, tomiki te są raczej interesującą zapowiedzią poetycką. Do chwili obecnej ukazały się zbiory poezji: Marcina Cieleckiego: "węsząc za...", Mileny Piskorskiej: "Świece pod korcem", Marty Dramowicz: "Poboczem A-4", Jacka Bały "Połykanie brzegów", Piotra Makowskiego „Niektórzy mają się lepiej” oraz zbiór opowiadań Marty Syrwid "Czkawka". Utwory młodych twórców ukazały się także w dwóch numerach pisma literacko-artystycznego "Undergrunt". Dla wielu członków Klubu Literackiego Młodych twórczość literacka nie była jedynie przygodą młodości. Nadal piszą
i publikują swoje teksty „w ogólnopolskich wydawnictwach, m.in. Piotr Siwicki, Jacek Bała, Marcin Cielecki, Grzegorz i Wojciech Giedrysowie, Marta Syrwid, Piotr Makowski, Filip Onichimowski czy Michalina Janyszek-Kujawa, której debiutancki tom „Wiersze dokonane”, wydany przez Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Olsztynie, w serii Biblioteka Autorów z Warmii i Mazur, ukazał się w bieżącym roku. Już teraz zapraszamy na spotkanie z Michaliną Janyszek-Kujawą, które odbędzie się 13 października o godzinie 18.00 w Kamienicy Naujacka MOK.



7 października (czwartek) godz. 18.00, Galeria Amfilada MOK, ul. Dąbrowszczaków 3

„Natura przyrody”- wernisaż wystawy pasteli Aleksandra Wołosa

Wernisażowi towarzyszyć będzie mini koncert muzyki klasycznej; wystąpią : Milena Juśkiewicz – skrzypce, Katarzyna Zyskowska – skrzypce, , Wiktoria Borkowska – skrzypce, prowadzenie: Dorota Obijalska



Aleksander Wołos (ur. 1934) jest absolwentem Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie, doktor habilitowany nauk rolniczych. Do 1982 r. był pracownikiem naukowym Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany za osiągnięcia naukowe i dydaktyczno-wychowawcze (m. in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej). Samouk w dziedzinie sztuk plastycznych, swoją karierę artystyczną rozpoczął w piśmie akademickim "Życie Kortowa" oraz w dzienniku regionalnym "Głos Olsztyński". Rysowanie, malowanie i rzeźbienie stało się jego życiową pasją. Rysunki Wołosa były publikowane m.in. w "Panoramie Północy", "Naszej Wsi", miesięczniku "Warmia i Mazury" oraz w tygodnikach ogólnopolskich: "Szpilki", "Karuzela", "Polityka", "Wprost", a także w prasie niemieckiej, austriackiej i jugosłowiańskiej. Przez ponad trzydzieści lat swoje humory polityczne, a także pastelowe satyry zamieszczał w "Gazecie Olsztyńskiej". Obecnie współpracuje z "Posłańcem Warmińskim". Jest autorem czterech zbiorków rysunków satyrycznych oraz trzech albumów: "Pastelowy humor", "Głowy i główki" oraz "Akweny". W swoim dorobku, poza niezliczoną ilością rysunków i ponad setką projektów okładek, artysta ma 46 wystaw indywidualnych i udział w ponad stu wystawach zbiorowych w Polsce oraz za granicą (w tym w Belgii, Jugosławii, Turcji i Włoszech). Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Jest laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Olsztyna (2002) oraz Krzyża Kawalerskiego OOP (2004). Liczne prace Wołosa znajdują się m. in. w Muzeum Karykatury w Warszawie, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie oraz zbiorach prywatnych.



8 października (piątek) godz. 16.00 , Galeria Rynek MOK, ul. Stare Miasto 24/25

Wernisaż wystaw fotograficznych: 1956 Węgry oraz 1000 lat przyjaźni polsko-węgierskiej

(przygotowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ambasadę Republiki Węgierskiej)



9 października (sobota) godz. 19.00, Sala kameralna amfiteatru, ul. Okopowa

Koncert z cyklu Olsztyńskie Dobranocki Bluesowe. Asia Pilarska (git., voc) Krzysztof Gąszewski (harm).

Prowadzenie – Sławek Wierzcholski



Asia Pilarska znana jest jako wokalistka bluesowa, kompozytorka i autorka piosenek o nietuzinkowym głosie. W trakcie swojej dotychczasowej kariery występowała zarówno w Polsce, jak i za granicą obok takich wykonawców takich jak m.in.: Martyna Jakubowicz czy Krzysztof Ścierański. Współtworzyła też żeńskie trio bluesowe Woman Blues Band,z którym nagrała płytę „Tam, gdzie zaczyna się mój świat”. Talent Joanny Pilarskiej szybko został zauważony i wokalistka ta wielokrotnie nagradzana była w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach. Dwukrotnie uplasowała się na 3 pozycji w kategorii bluesowa wokalistka roku w ankiecie kwartalnika „Twój Blues”. Krzysztof Gąszewski, utalentowany harmonijkarz, w swojej karierze nagrywał płyty bądź koncertował z wykonawcami najróżniejszych gatunków i stylów. Nie zapomina też o korzeniach harmonijki występując na wielu bluesowych festiwalach. Na najbardziej prestiżowym festiwalu harmonijkowym na świecie w Trossingen w Niemczech otrzymał statuetkę za zajęcie 2 miejsca w kategorii "jazz diatonic". Ostatnio najczęściej koncertuje z Joanną Pilarską i brytyjskim Kev Fox Band.



Uwaga! Impreza biletowana. Bilety w cenie 25 zł do kupienia w Spichlerzu MOK, w Galerii Rynek MOK oraz na www.mok.olsztyn.pl



10 października (niedziela) godz. 17.00, Kamienica Naujacka MOK, ul. Dąbrowszczaków 3

Koncert Zespołu Wokalnego Moderato ,,Leć piosenko moja w dal”



Zespół wokalny „Moderato” powstał w kwietniu 1984 r. w Olsztynie. Początkowo była to grupa żeńska, wywodząca się z chóru Zespołu Pieśni i Tańca „Olsztyn”, później dołączyli także mężczyźni – również z zespołu „Olsztyn”,
a także z chóru olsztyńskiej rozgłośni Polskiego Radia. Od początku pieczę nad zespołem sprawuje Włodzimierz Jarmołowicz, który opracowuje muzycznie wszystkie prezentowane przez chór pieśni i jednocześnie komponuje nowe utwory. Na fortepianie, również od 1984 r., akompaniuje zespołowi Alina Malinowska. Repertuar Moderato to przede wszystkim kolędy, pieśni patriotyczne, wojskowe, ludowe oraz przedwojenne i współczesne przeboje muzyki rozrywkowej. Włodzimierz Jarmołowicz dba o to, by piosenki chóru były melodyjne, łatwo wpadające w ucho, o niebanalnych tekstach. Zespół wykonuje m.in. pieśni Bułata Okudżawy, Jerzego Petersburskiego, sporo też Włodzimierza Jarmołowicza, który swoje kompozycje opiera często na wierszach Marii Zientary - Malewskiej czy Juliana Tuwima.





Pozdrawiam

Informacja kulturalna

(89) 522 13 70

zapisy@mok.olsztyn.pl

www.mok.olsztyn.pl

niedziela, 5 września 2010

Krótki raport o...

2 września w Antykwariacie przy ulicy Curie- Skodowskiej odbyło się spotkanie poetyckie z Natalią Małek. Dwukrotnie nominowana do nagrody Bierezina autorka przedstawiła swoim odbiorcom teksty, które znalazły się w jej debiutanckim tomiku poezji pt. Pracowite popołudnie.
Spotkanie poprowadził Michał Krawiel a tłem muzycznym zajął się Sourone.Samo spotkanie odbyło się w swobodnej atmosferze. W jego trakcie rozgorzała , zainspirowana przez prowadzącego, dyskusja na temat literatury kobiecej w Polsce. Było to związane z "obecnością" autorki w antologii poezji kobiecej p.t. Solistki.
Po spotkaniu odbyło się after-party w klubie Carpenter Inn.

środa, 1 września 2010

Pracowite popołudnia w Olsztynie



Spotkanie autorskie poetki Natalii Malek promujące jej debiutancki tomik "Pracowite popołudnia". W tle set Sourone. Całość poprowadzi Michał Krawiel.
Liczba miejsc ograniczona, a po - after, którego szczegóły pojawią się wkrótce.

Natalia Malek (ur. 1988) - poetka, dwukrotnie nominowana do nagrody głównej w Konkursie im. Jacka Bierezina. Publikowała m.in. w "Toposie", "Autografie", "Arteriach", "Blizie", Dodatku Literackim NLG do Times Polska. Jej wiersze znalazły się też w "Solistkach. antologii poezji kobiet 1989-2009". W sierpniu tego roku wydała debiutancki tomik pt. „Pracowite Popołudnia” (SDK).

Studiuje anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Warszawie (częściej) i Redzie (rzadziej).

niedziela, 4 lipca 2010

Porozmawiajmy o obłędzie

Gdyby podjąć się zadania odszukania w polskiej literaturze książek a nawet mniejszych tworów literackich, których to tematyką jest szaleństwo (zarówno krótko jak i długotrwałe) nasza misja miałaby duże szanse zakończyć się fiaskiem. Z różnych względów jest to zagadnienie rzadko poruszane przez naszych rodzimych twórców i można by ją śmiało określić, jako „białą plamę” na mapie tematyki polskiej literatury.
I tak na początku 2010 roku ta „biała plama” stała się odrobinę mniejsza, odrobinę uboższa. Zmniejszyła się ona dzięki książce Daniela Odiji „Kronika umarłych”. „Kronika…” została wydana sumptem warszawskiego wydawnictwa W.A.B. w ramach serii wydawniczej „…archipelagi…” . Wcześniej w serii tej publikowano książki m. in. : Manueli Gretkowskiej, Wojciecha Kuczoka oraz Mariusza Sieniewicza. Obecność Odiji w tym gronie nie jest w żadnym wypadku przypadkowa. „Kronika umarłych” to szóste wydawnictwo w dorobku słupskiego pisarza. Zasłynął on w 2004 roku nominowaną do Nike powieścią „Tartak”.

Odija w swojej twórczości skupia się głównie na życiu marginesu, a akcja jego utworów dzieje się głównie w okolicach dobrze znanych autorowi- na Pomorzu. Tym razem zmienił on jednak warstwę opisywaną i obserwowaną. Główni bohaterowie „Kroniki …” to reprezentanci na ogół klasy średniej: dziennikarz, niespełniony artysta a nawet ksiądz. Główny tok akcji toczy się wokół postaci Mateusza niespełnionego muzyka , który po serii niepowodzeń wraca do swojego rodzinnego Kostynia (można to fikcyjne miasto bezproblemowo utożsamić z rodzinnym miastem Odiji- Słupskiem) z Warszawy. Mateusz to osobnik aspołeczny skłonny do urojeń i fobii. Zresztą każdy z bohaterów na swój sposób jest skażony psychicznie. Formy skażenia są różnorakie: od wątpliwości dotyczących swego powołania w wykonaniu księdza Jana po prawdziwą chorobę psychiczną Mateusza.

Najnowsza książka Odiji jest przesiąknięta „wewnętrznością” . Na pierwszy plan autor zdecydowanie wysuwa kwestie przeżyć duchowych bohaterów zostawiając poniekąd fabularność opisywanej przez siebie historii na dalszym planie. Forma jaką używa do osiągnięcia swojego celu jest całkiem ciekawa. Wiele scen zawartych w utworze ma wydźwięk wręcz groteskowy. Przykładem może być plaga szczuraków tj. nieco-szczurów, nieco-ludzi, które to zaatakowały szkołę , w której uczy jedna z bohaterek książki- Agata. Ogólnie można ulec złudzeniu, że „Kronika…” jest ulepiona z brudu: brudu psychiki, brudu życia, ale też brudu postaci- śmierdzących potem, ogorzałych przez wódkę albo naznaczonych przez krosty na ciele. Nieidealność postaci jest momentami wręcz absurdalna, ale być może dzięki temu stają się one nam bliższe. Są to postacie z naszego sąsiedztwa, osoby które znamy, ale nie chcemy być ich przyjaciółmi.

Mimo wszystko książka Odiji się nie broni. Jest ona wprawdzie napisana sprawnie( czuć bądź co bądź klasę dojrzałego prozaika), jednakże nie potrafi ona na dłużej przykuć uwagi czytelnika. Tak więc te 330 stron czasem czyta się tylko po, to aby zakończyć czytanie książki. Aby „zaliczyć” daną pozycję i odłożyć ją na półkę. Co sprawia , że mamy takie odczucia dotyczące książki? Paradoksalnie to, co można zaliczyć do plusów tego utworu, czyli postacie i język. Ciężko bowiem z pasją śledzić losy bohaterów, którzy są w najlepszym wypadku nam obojętni. Przez to, ze każda z postaci okraszona jest jakimś skrzywieniem, żadna z nich nie wzbudza w nas większej sympatii, co powoduję że ich losy nie bardzo fascynują. A co do języka… książka jak już wcześniej napisałem napisana jest sprawnie, ale sama sprawność prozatorska nie wystarczy aby utrzymać w przekonaniu czytelnika ,że czas, który poświęcił na przeczytanie, bądź co bądź nie najkrótszej książki, to nie czas stracony. „Kronika…” jest zbyt rozwlekła i spokojnie mogła być o co najmniej sto stron „lżejsza”. Poza tym zdarza się Odiji korzystać z prostych chwytów literackich co prowadzi do budowania zdań schematycznych i nic nie wnoszących.

„ Kronika umarłych” Daniela Odiji poprzez poruszenie tematyki szaleństwa , z pewnością wpisuję się w annały literatury polskiej, jako utwór nietypowy, a wręcz nowatorski. Niestety nie wpisuję się jako utwór więcej niż przeciętny. Ot, po prostu kolejny, sprawny twór stworzony przez dobrego prozaika.

Daniel Odija, „Kronika umarłych” , Wydawnictwo W.A.B. , Warszawa, 2010

Krzysztof Kapinos

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Karol Ketzer- wiersze

trwałe uszkodzenia ciała

jeżeli chodzi o być albo nie być
to z przymusu
bywam
sopoccy taksówkarze
wydoją cię do ostatniego
grosza

ptaki tuż przed wschodem słońca
zaczynają wariować
może zły duch który w nie wstępuje
tak samo jak ja
chciałby
pocałować chociaż rąbek twojej sukni

z takim samym zapałem
przyjąć zakazany owoc
do samego końca
uśmiechając się

poezja rozpina mi rozporek
i nie mogę nic z tym zrobić ponieważ
na droższe prostytutki mnie nie stać

błogosławieni

którzy widzieli a mimo to
nie uwierzyli

błogosławiony pod poduszką
rewolwer

tera-ele-ktrono-volt


tutejsze syreny nie mają nic
wspólnego z policją
czy myślałeś kiedyś że kostki lodu
w twojej whiskey
to czyjeś łzy ?
pytają czasami

na chwilę widocznie smutnieją
ale szybko przechodzi
pózniej już tylko posłusznie
oddają się miejscowym poetom
którzy z wielkim zapałem zaraz potem
rzucają się z dziesiątych pięter

specyficzny sposób w jaki syreny poprawiają włosy
niepowtarzalne odgłosy portowego poranka
oraz skóra lepka od morskiej soli
można z czystym sumieniem uznać
za główne punkty
tej opowieści

prześlizguję się ostatkiem sił do siebie
wspomnienie o tobie chowam
w cienistym parku kilka ulic dalej

miejscowi poeci muszą nieźle zapierdalać
żeby
nasycić żarłoczność miasta które

uwielbia takie przekąski

kotwica na przedramieniu

nigdy nie myję rąk po sikaniu
w ten sposób przede wszystkim
ujawnia się mój
humanizm

niespodziewanie
zaczynam mówić językami aniołów
latem
najlepiej kochać się wcześnie rano
pewnego razu obudziliśmy się
a za oknem płonął śmietnik

na szczęście nasze sny
nie bały się pożarów

tylko prawdziwy poeta wie
jakie jest pragnienie żeby
nie być poetą
napisał kiedyś ten cały papiczek
zapewne po jednej z nocnych wizyt
przy placu Pigalle

gówno prawda
poeta nic nie wie
poeta pamięta
żeby dzień święty
święcić

i żeby tym razem się
nie schlać

Karol Ketzer-Zamieszkały obecnie w Gdańsku , urodzony w Toruniu (1986) chociaż dorastać przyszło mu w mieście Rypin, które z pewnością nie należy do zbioru polskich metropoli. Student politechniki gdańskiej, bliźnięta. Pisze od jakiegoś czasu, kiedyś głównie teksty piosenek dla zespołu Red Rain, w którym przez 3 lata miał okazję grać na gitarze elektrycznej marki Ibanez kolor czarny