Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezdrowe teorie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezdrowe teorie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2009

Maybe I love Warmia, but I hate stupid logo

Dla przykładu:

Chciałabym zgłosić uczucie wstydu i zażenowania.
Kolejny niewypalony pomysł władz.
Taki Kopernik nie wypromuje Olsztyna. Nie wypromują sery, latawce, pomnik jelenia, przerobione logo gejów i lesbijek. Nie w ten sposób!

Doszilifowuję scenariusz, po którym zmitologizowane miasto wstanie na nogi, aby potem paść na kolana. Po egzaminie ze współczesnej zaczynam walkę. Gdyby miało nie być jutra.
M.Ch. powiedziawszy po wschodniemu

wtorek, 27 stycznia 2009

ows

to był nasz wschód właśnie ta część miasta
gdzie przez chwilę wszystkim mieszkało się razem jak w bajce
o podwyższonym ryzyku utraty zmysłów

do boga było nam bliżej niż do ludzi
poszukiwacze wrażeń wszechstronnie bezrobotni
każdego dnia zasypialiśmy w odmiennych stanach
świadomości było w tym niewiele i więcej poezji niż dymu
chociaż za oknem kominy i strach wiodły prosto do nieba
nam było lepiej właśnie tu na krawędzi między sensem życia a logiką śmierci

środa, 20 sierpnia 2008

Spoken Word Party / Olsztyn Wschodni Chujowe Wrażenie 2008

Dnia wczorajszego w Klubie Molotov odbył się spęd członków i piczek Olsztyna Wschodniego oraz spęd miłośników i wszelkich zainteresowanych, którzy a) nas lubią b) przeczytali nasze opisy na naszej-klasie i nie chcieli, żeby nam było smutno c) domyślili się, że powinni przyjść, bo inaczej ominie ich jakaś gruba akcja. Tyle kronika. Właściwie nie powinnam się wypowiadać więcej, bo zmyłam się wcześniej (Yhy, szkoda mi, że nie poznałam bliżej Marii Pazówny, Młodego Walijskiego Reżysera i reszty, wszystko tak pobieżnie wyszło, nie lubię), ale już tłomaczę -- m u s i a ł a m. Są takie chwile w życiu, kiedy patrzysz na unoszący się dym z pistoletu, odsuwasz nogą truchło jednego z tych skurwieli, który ci zawadzał, odchylasz lekko głowę i cedzisz przez zęby: m u s i a ł a m. Teraz sytuacja była podobna, ale nie o tym mi stukać w klawisze.
Teraz sprostowanie, potwierdzenia, luźne myśli ścisło dotyczące ostatniego wieczoru:
1. Taaak, jestem dumna z Maćka. Straszliwie. Odbiór filmu w porządku, chyba jakieś dyskusje wewnątrzstolikowe były, to dobrze. Wywiad Maćka z Siwym -- interesujące. Szkoda, że niektórzy gadali o tym, że im buty rozmiękły na zimę czy o czym tam, nie zwracając uwagi. Ale nieliczni.
2. Krawiel, nie pij tyle. Jak się napijesz, nie zrobisz rozpierdolu dookoła, nie zrobisz Wielkiej Reformy Literatury, po prostu to odwleczesz w czasie. A przecież zostało Ci jeszcze trzydzieści lat. Góra. A w przyszłym wcieleniu możesz być guźcem -- i co wtedy zrobisz, braciszku mój bliźniaczy? Zagrasz w ,,Królu Lwie"? Ja z troski , wiesz.
3. Mniej lansu, więcej pokory. Yhy, może się postarzałam, marzę o mieszkaniu z ciemnymi drewnianymi panelami, chcę się rozmnażać za parę lat i mieć stabilizację, może dlatego apeluję o mniej hałasu, więcej konkretu. Mniej o cipach, za to więcej prawdziwego ocipienia innych ludzi na naszym punkcie. Ha.
4. Nie wzięłam tekstów, bo nie. I nie opierdalam się, tylko informacja o tym, że można teksty wziąć, nie dotarła do mnie. Ale i tak bym nie wzięła, żeby a) zrobić na złość b)już trochę czytałam w życiu i mi wystarczy c) wolałabym sobie potańczyć :p
5. Piotrek: Chodź tu (...) Czy nie starczy ci języka?
Marta: Mam języka na piętnaście centymetrów!
Sprostowanie: za cholerę nie wiem, na ile. Nie miałam wczoraj ochoty na popisy, nie ten czas i nie te miejsce akcji, i zabraniam wątpić w moje zdolności językowe, bo komuś może stać się krzywda. Umiem zrobić gwiazdkę językiem, zwinąć w rulonik, skręcać pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w lewo i w prawo, a poza tym znam trudne wyrazy pochodzenia obcego i nawet ich pisownię. Więc nie należy.

Mam nadzieję, że w bardziej sprzyjających okolicznościach poznam bliżej i sensowniej całą ekipę (ciekawe, czy mi życia starczy, skoro liczba uczestników rośnie jak Krzysiek w okresie dojrzewania).

Acha, zrobiłam logo, te podrdzewiałe i szpetne, imitujące znak drogowy. Proszę mnie pochwalić.
Poniżej zdjęcia Mari Paz w kolejności od końca (dla podkreślenia dramaturgii):

Krystian Kujawa i jego czerwona koszulka, Bartek i jego piwo

Zainteresowani odbiorcy oraz dłonie Marty Chyły (też zainteresowane) i Macieja Janickiego splatają się w czułym uścisku, ach ach

Miśka mówi nam o planie napadu na bank

Piotrek czyta litanię loterańską, Bartek ma piwo, a Piotr siedzi i wygląda

Werbowanie młodej krwi do starej kaszanki

Przecudowne miny. Krawiel, nie pij

Łi hew łocztd his film olredi

,,Zeszła, a ja przydeptałem peta przy ławce. Widziałem ja drugi raz w życiu. Nie mogłem powiedzieć w zasadzie nic. Wszystkie opisy i tak ograniczyłyby się jedynie do słów cycki, dupa, usta, cipa. Bardzo proste i nacechowane przemysłowo."

Makowski bawi się w Konrada

Siwy pyta Macieja, gdzie jest Paweł

Piotrek rozsiada się, żeby nikt mu nie zajął miejsca, bo frekwencja duża, jak na takie prowincjonalne Rozpierdol Party

Michał czyta pamiętnik, a Marta i Maciej siedzą sobie z boku

,,Sama sobie wezmę"

Ładna kompozycja i fajny rytm

Dziękuję za uwagę. Nie wyjustowałam tekstu, bo mi się w edycji ikonka nie pokazała. To mnie boli.

Marta Chyła / mztm / marta z tych mart

sobota, 2 sierpnia 2008

Future simple

Jest tak: W planie dużo, dużo, jestem zawieszona między trzema kompami, w planie happeningi, odpowiedzenie na masę wiadomości od ludzi reagujących na moje ogloszenia dotyczące kursów języka polskiego jako obcego, języka polskiego dla gimnazjalistów i maturzytów, i kursów rysunku i malarstwa, normalnie dokopać się poczatku skrzynki nie mogę, logo wschodniego, wlepki, baloniki i prezerwatywy z nadrukami naszych twarzy, bo przecież rozjebiemy całą okolicę. Może jeszcze tak z amerykańska na kartonach ze mleka. A w gazecie napisali, że jestem tylko malarką, chciałabym sprostowania przy dziale nekrologów. Robię za moment znów scenario do komiksu, czeka mnie jeszcze obraz na zamówienie i kolekcja brzydkich tiszertów. Dużo wszystkiego. Lubię.

wtorek, 22 lipca 2008

W momencie, gdy człowiek dojrzewa, zaczyna mieć swoje ulubione rzeczy. Zaczyna od ulubionej postaci - mniej lub bardziej fikcyjnej, potem przychodzi czas na ulubiony film, książkę, zespół i piosenkę. Dojrzewa dalej i uświadamia sobie, kto jest jego ulubionym reżyserem, aktorem, znajduje sobie ulubione miasto. Jeśli dobrze pójdzie, mężczyzna znajduje ulubioną kobietę i potem chodzi już tylko do swoich ulubionych miejsc - w domu i poza nim. Pije ulubioną wódkę, mrucząc ulubione wiersze ulubionych poetów. W momencie, gdy w jego życiu przestają się pojawiać ulubione rzeczy, gdy te, które wybrał dotychczas, mają wystarczająco mocną pozycję, zaczyna się starzeć. Potem umiera otoczony rzeczami, które znał i lubił najbardziej.
Mam nadzieję, że dodaliście już tę stronę do ulubionych.

środa, 16 lipca 2008

mamy najlepsze gówno w mieście!

poniedziałek, 14 lipca 2008

no nie było lekko.


nie powinno być lekko. ale czy powinno być aż tak ciężko?

wtorek, 8 lipca 2008

Wyklęty powstań ludu z ziemi

(...)a nocą żywe trupy manifestują swoją pogardę dla zdrowia.*


*Pogarda ta wynika ze specyfiki postrzegania fundamentalnych idei i zjawisk przez osoby funkcjonujące na pograniczu Ż/Ś. Zdrowie dla żywych trupów jest koncepcją absurdalną z oczywistych powodów dopuszczają się więc wszelkich nadużyć dla rozkoszy płynącej z czystej kpiny: nadwyrężają ciała, przebodźcowują zmysły, zakłamują emocje, lekarstwa i trucizny przyjmują naprzemiennie, lub zastępczo

poniedziałek, 7 lipca 2008

pętanina

każda pętla zatoczona wokół szyi bliźniego, każde wejście i każde oddalenie zostawia ślad na powietrzu. każdym ruchem, a nawet myślą o nim kreślisz szlaki ciał względem ciał, znaczysz ciałem inne ciało, a jego znaczenie nagle przerasta najdorodniejsze wyobrażenia. powiązania zaciągnięte smugami lotnych postulatów cisną, jakby miały zamiar opętać. wróżą stabilny paraliż w kaftanach bezpieczeństwa.